Ewentualna zbieznosc z rzeczywistymi faktami i osobami jest czysto przypadkowa i całkowicie niezamierzona.
Kategorie: Wszystkie | Medyczny
RSS
środa, 09 listopada 2011
Wykrzyczec rozpacz nad glupota.

Odkad zaczalem plywac w metnej wodzie polskiej medycyny zycie w Niemczech stalo sie nudne. Te dwa tygodnie pobytu to jak wczasy. Nie trzeba mi urlopu . Nuda panie. Dzien do dnia podobny . Nuda. Standard. Rutyna.

Nie to co w Polsce. Kociol zdarzen , tempo , krecenie sie w paranoicznym kolku .  Czasem sie chce wlosy z glowy rwac, wyjsc i wyc do ksiezyca, wykrzyczec rozpacz nad glupota.

 

Ile jeszcze?

Wlasnie dostalem wiadomosc. Na nowootwartym bloku operacyjnym nie bede mogl operowac pacjentow ze stacji dializ. Inwestycja powstala za kilka milinow unijnej dotacji i wykluczone jest wykonywanie zabiegow komercyjnych . A poniewaz za wykonywane przeze mnie dostepy dializacyjne szpitalowi placi wlasciciel stacji dializ , a nie bezposrednio NFZ, wiec z automatu zabieg ratujacy zycie jest stawiany na rowni z silikonowymi cyckami. I nikogo nie interesuje , ze pacjenci wcale komercyjni nie sa . W ostatecznosci za ich leczenie placi NFZ.

A ja to pierdole. Zamiast meczyc oczy zszywajac milimetrowe naczynka bede teraz ostrzykiwal zylaczki w prywatnej klinice po 300 zlotych za wklucie. A przetoczki tez bede robil , ale tylko te latwe i tylko prywatnie , tez w prywatnej klinice, 2500  od sztuki.

I niech mi tylko ktos w komentarzach napisze , ze moje slowa go burza. Ze jestem kawalkiem ch…zerujacego na biedzie i nieszczesciu ludzkim…..Odpowiadam. Nie jestem ministrem zdrowia. Jest demokracja i tak naprawde wszyscy placimy za wlasna glupote i niedojrzalosc. W kazdej polskiej przychodni , szpitalu i urzedzie powinien byc dzwiekoszczelny pokoj by kazdy mogl tam wejsc i wykrzyczec rozpacz nad glupota. Mialby wieksze wziecie niz toalety.

sobota, 22 października 2011
Beznadzieja

Przez tydzień w oderwaniu od realiów codzienności z grupą młodych  polskich lekarzy zgłębialiśmy tajniki diagnostyki naczyniowej. Dużo rozmawialiśmy. Mieszkałem  w jednym pokoju ze świeżo upieczonym doktorem , który właśnie wchodzi w bagno zwane polską medycyną. Tak się składa, że pracuje w dobrze mi znanym szpitalu. Opowiadał o swoich kłopotach w relacjach z przełożonymi, o wzajemnym obsrywaniu i obrzucaniu błotem. W dniu rozstania mówi do mnie tak.

- Mam jedną prośbę . Gdyby przez przypadek spotkał pan kogoś z mojego szpitala proszę nie mówić , że ja tu byłem, że się coś uczyłem, nie chcę mieć kłopotów.

Jest gorzej niż myślałem.

środa, 05 października 2011
Pic na wode.

"Kaczyński rozwija temat i pisze o zagrożeniu wynikającym z niemieckich inwestycji na zachodzie kraju (...) oraz o "kupionych polskich intelektualistach, którzy za pieniądze załatwiają interesy wroga. Autorzy, jak Andrzej Szczypiorski, Andrzej Stasiuk albo Olga Tokarczuk, ale także doradca Tuska Władysław Bartoszewski, stali się 'zakładnikami swego ekonomicznego sukcesu w Niemczech'"

Ja tez jestem zakladnikiem swego ekonomicznego sukcesu w Niemczech i jestem wdzieczny obcym , ze pozwolili mi uczyc sie i wykonywac zawod w sposob cywilizowany. Jestem wdzieczny , ze przyjeli mnie jak swojego i nauczyli jak swojego. W ciagu 8 iu lat tutaj osiagnalem duzo wiecej niz przez 12 lat w Polsce. Straconych lat. Lat  pelnych zawisci i chaosu. Lat walki wszystkich ze wszystkimi . .Lat spedznych wsrod patriotow.  Bo my Polacy jestesmy takikmi patriotami w gebie. Duzo gadamy, stroimy sie  w bialo czerwone piora ,a pod spodem jestesmy goli.  Lasi na kase i zaszczyty. Zdrowy rozsadek gdzies sie nam zapodzial. Cala Polska jest jak ten nowy blok operacyjny , o ktorym poprzednio pisalem. Swoje glowne zadanie juz spelnil. Pozwolil sie wypropomowac  miejscowym notablom . Kiedys, jeszcze w liceum, bylem   na takich wrasztatach dziennikarskich. Goscie z telewizji przygotowywali reportaz. Dali mi supernowoczesna kamere, postawili gdzies w centrum Warszawy i kazali udawac , ze krece. Oni krecili mnie na serio , a ja udawalem  i krecilem dla picu. Potem w telewizji to fajnie wygladalo.Wszyscy sie cieszyli. Ja bo sie ogladnalem w telewizorni, ekipa bo jakas tam kase zgarnela .To , ze kamera pusta byla  zostalo miedzy nami. Taki pic na wode.

I wcale nie ukrywam , ze chcialbym by szpital z tym nowootwartym blokiem kupili Niemcy.

Co sprytniejsi  , tak jak pan Rostowski zawsze maja plan na wypadek apogeum polskiej glupoty-zielona karta dla dzieci.

 

środa, 28 września 2011
Chrzest

Młody, sympatyczny doktor z Krakowa chciał popatrzeć jak  wykonuję przetoki dializacyjne. Mnie to schlebiało. Chyba jest nieźle, skoro chłopak  z samego stołecznego miasta Krakowa  jest gotów codziennie wstawać o 5ej , tłuc się samochodem 130 km w jedną stronę by popatrzeć jak na głębokiej prowincji operuję.

-Przyjeżdżaj – będziesz mi asystował , bo tutejsi chirurdzy nie bardzo są chętni.

Znając kiepskie miejscowe  zwyczaje poinformowałem dyrekcję , że mam chętnego do asysty.

W  środku czułem satysfakcję. O wy barany , dzwońce porąbane  już nie potrzebuję waszej łachy. Nie przypuszczełem jednak , że ktoś każe mi pisać podanie.  Podanie plus załącznik w postaci kopii prawa wykonywania zawodu. Jakie kuźwa podanie mam napisać?  Pieprzę was , nie piszę. Jednak uległem napisałem . Jak za komuny. Zwracam się z prośbą wyrażenie zgody , żeby taki a taki doktor , zainteresowany chirurgią naczyniową mógł wejść na blok operacyjny i mi asystować. Chłopak przyjechał , podbił się jeszcze pod tym wszystkim pieczątką , wpisał nr prawa wykonywania zawodu i wszedł na blok. Operacja poszła błysk. Cisza , spokój na bloku.

Kilkadziesiąt metrów dalej odbywała się szopka . Otwierano nowy blok operacyjny za europejskie pieniądze. Około setka ludzi w butach , garniturach , krawatach lansowała się przed kamerami na tle stołów operacyjnych, respiratorów , aparatów rentgenowskich. Wszystko świeże, nie używane ani razu. Stoły , na które nie spadła kropla krwi.  Przecinali wstęgi . Jedni robili sobie obecną kampanię , inni robili pijar na przyszłość. Popi i  paru księży latało z kropidłami i kadzidłami po nowych dziewiczych salach operacyjnych. Rozwiane komże i sutanny , siwy dym. Lokalni pseudodziennikarze maziali nowoczesne lampy operacyjne,  wycierali się o stoły i nikomu nawet nie przyszło do głowy , że to totalny idiotyzm. W obliczu tak wielkiej szansy na zaistnienie w mediach , szansy na podlizanie się obecnej i potencjalnej przyszłej władzy,  popom i księżom,  w dupie można mieć zasady aseptyki i sterylności. Chrzczono ten nowy blok poświęconymi koloniami bakterii, a wszystko dla dobra ludu.

Na starym bloku była cisza i spokój. Ja , młody doktor z Krakowa i dwie pielęgniarki. W tak pięknych okolicznościach przyrody padła nagle propozycja , operujmy kolejnego pacjenta Przetok ci u mnie dostatek. Jeden telefon inastępny  za godzinę może iść na stół. Ekstra kasa dla mnie i  dla szpitala.

Oddziałową tutejszego bloku jest pewna zołza. Mała , pyskata , samotna biedna kobieta. Coś jak ta Oberarztin z Uni Klinik. Z nieskrywaną dumą prezentowała walory nowego bloku operacyjnego, wyginała swoją  rachityczną elokwencję wobec dygnitarzy gdy jej przerwałem. To my zrobimy jeszcze jedną przetoczkę. Małpa zaczęła się wydzierać jak głupia. Że święto , że i tak już zrobili dla mnie wyjątek godząc się na jakąkolwiek operację w dniu tak podniosłym. Nadejszła wiekopomna chwila dla szpitala , a ja jej zwracam głowę  jakimś pierdołą pacjentem.

A mówią , że polskie szpitale są biedne. Oficjalnie ledwo to zipie . Nie przeszkadza to jednak by w środku tygodnia zrobić sobie święto. Szpital zamarł na jeden dzień.

Kolejny dzień też był wesoły. Młody doktor z Krakowa  nie przywiózł kopii prawa wykonywania zawodu. Potencjalny przebieraniec. Nic na gębę.  Co im tam jakiś Oberarzt. Czy można wierzyć Volksdeutschowi?

 

Ale w innym szpitalu się ucieszyli, że zacznę robić u nich przetoki . Tylko ciężkich pacjentów , nienadających się do transportu będę operował na tym nowoochrzszczonym , „najładniejszym w Europie „bloku operacyjnym. Fajerwerki zgasły , a został problem . Jak teraz wyżywić tę energożerną potworę z laminarną klimatyzacją ?

 

Już za dwa dni - z chaosu do Deutschland.

czwartek, 08 września 2011
Dobrze jest jak jest.

Prawie w Polsce , ale jeszcze w Niemczech , na brzegu Odry lezy pewne miasto , ktorego historia jest blizniacza z Nowa Huta. Jakis baran i stalinowski lizus wymyslil wzorcowe miasto socjalizmu. Z wzorcowa stalownia i wzorcowymi monumentalnymi budynkami. Monumentalna szkola , monumentalne bloki , szerokie jak stadion ulice , monumentalne kino i monumentalny szpital szukajacy szefa na chirurgie naczyniowa. Miasto muzeum, pomnik architektury.Sa rzeczy,ktorych  nie wolno burzyc. Maja stac i straszyc , aby pewne idiotyzmy sie w przyszlosci nie powtorzyly.  Nawet nazwy ulic zostawiono. Jedynie aleja Lenina nazywa sie teraz  Lipowa.Wciaz sa ulice Karola Marxa , Gorkiego ,  Rozy Luksmburg. Fasady domow czysciutkie , podswietlane jakby za pare dni pierwszy sekretarz mial przyjechac. Brakuje tylko flag i krzykaczek nawolujacych do jeszcze lepszych wynikow w socjalistycznym wspolzawodnictwie. Ale czesc miasta powoli rowna sie z ziemia. Widzialem ulice idelanie nadajace sie do krecenia scen wojennych. Ale trzeba sie spieszyc bo gruz  wywoza. Sa tez dzielnice doslownie zabite dechami. Niektorzy maja nadzieje , ze jeszcze ktos  kiedys zamieszka , np my Polacy.  W szpitalu ze swieczka szukac mlodych doktorow. Moi ewntulani przyszli wspolpracownicy ( czyt . podwladni) sa tuz przed lub po piecdziesiatce, chlopaki po przejsciach prywatno zawodowych . Tacy co sa mocni glownie w gadaniu .

Mimo mocnej finansowej zachety odpuscilem. Dobrze jest jak jest.

środa, 27 lipca 2011
Judyma szlag trafił.

Poruszająca dykusja. Nie będę ukrywał , że cieszę się gdy uda się mi czasem sprowokować debatę na blogu.

Zrezygnowałem z przyjmowania w poradni w ramach kontraktu z NFZ etem. Część pacjentów to zrozumiała , część się rozpłakała ( naprawdę ) , część zaczęła mnie przeklinać. W niemieckiej klinice zawsze mieliśmy standard. Najpierw  pielęgniarka robi wstępny wywiad , u pacjentów z miażdżycą, mierzy ciśnienia na ramionach i nad kostkami, potem ja jeszcze raz zbieram wywiad , robię badanie , potem zwykle USG w końcu wnioski. Na pacjenta wychodzi 20-30 minut. W Polsce NFZ nagle i ...spodziewanie , bo wszystkiego po NFZecie można się spodziewać, wymyślił nowe formy porady lekarskiej . Są  trzy kategorie porady W11, W 12, i W 13. Gdy pojawiłem się ostatnio w polskiej poradni moja przesympatyczna siostra asystentka  starała się mi przekazać nowo nabytą wiedzę. W11 3,5 pkt, W 12  8 pkt , W 13 za13 pkt. W 11 porada byle jaka. W 12 jeśli wyślę pacjenta na badanie krwi , zlecę USG naczyń , w W 13 pojawia się USG kończyny . Od razu stwierdziłem , że nie widzę różnicy między USG kończyny a USG naczyń w kończynie. No po prostu szlag może człowieka trafić. Porada naczyniowa jest prosta jak drut. Pacjent miażdżycowy niezależnie czy przychodzi pierwszy czy dziesiąty raz musi mieć zabadane tętno , wykonane USG i zmierzone ciśnienie na kończynach. Nawet super funkcjonujący Bypass może mieć tętniaka w zespoleniu,  może być płyn wokół protezy , no i w ogóle trzeba najpierw stwierdzić czy Bypass faktycznie super funkcjonuje. . Pacjent z problemem żylnym też musi mieć zbadane tętno i zrobione USG , każdy. Jednym słowem to samo wkoło Macieju. No chyba , że rana to dodatkowo opatruunek zwiększa koszty.

W tej samej NFZ etowskiej poradni przyjmuje kolega , który chce zarobić , który daje zarobić szpitalowi. W dwie godziny przyjmie 20u a jak ma fantazję 30u pacjentów. Generalnie nóg nie ogląda , tętna nie bada . Krótka piłka. Jest w porządku? To recepta i do widzenia. On zarobi , szpital zarobi , NFZ jest szczęśliwy bo statystyka kwitnie. I pojawia się dylemat jakość czy ilość? Wybrałem jakość......również z pozytywnym skutkiem finansowym. Przyjmuję tylko prywatnie . I pewnie znowu wielu nazwie ,mnie skurwysynem. To nie ja ustalam reguły . To nie moja wina , że lekarze nie są w stanie się skrzyknąć i pokazać NFZ etowi gest Kozakiewicza. W końcu wszyscy mamy ten sam dylemat ilość czy jakość? Wybory są różne. I wcale mój wybór nie musi być najlepszy. Nie jestem Judymem. Nie mam ochoty na zawody z NFZ etem. Judyma też pewnie by szlag trafił.

Na pocieszenie dodam , że w Niemczech też szykowany jest zamach na jokość usług , ale o tym innym razem.

sobota, 09 lipca 2011
Polskie realia czyli jak sie nie orobic, a zarobic.

Polska medycyna to metna woda. I albo czlowiek nauczy sie w niej plywac , albo…lepiej nie wracac.  Szczerze gdyby nie moja uparta rodzinka i moje silne postanowienie aby jej nie rozbijac, juz od dawna odwiedzalbym rodzinne strony tylko sentymentalnie. 

Dlaczego zaczalem praktykowac w kraju? Macie racje , zeby plywac w mentnej wodzie. 

W biednej Polsce lekarz moze zarobic lepiej niz w Niemczech. Wielu moich znajomych patrzy na mnie jak na idiote ,  gdy opowiadam , ze wciaz wracam do Niemiec. Jedna z przesympatycznych moich przyjaciolek  zawsze powtarza , ze w koncu chodzi o to zeby sie „nie orobic, a zarobic“.

Ostatnio pojechalem na kurs skleroterapii. Intencje mialem jak najbardziej altruistczne. Generalnie duzo sie o tym mowi. W Niemczech podejscie do tej techniki jest sceptyczne i z rezerwa. W Polsce jest ona masowo propagowana. Chcialem sie dowiedziec , gdzie lezy prawda . Kurs powinien sie nazywac „ skleropterapia czyli jak sie nie orobic, a zarobic“. W pierwszym zdaniu wykladowaca przedstawil sens i istote rzeczy

„Panstwo tu przyjechali aby sie dowiedziec jak sie robi kase. Za ten kurs bedziecie bardziej wdzieczni niz za kazdy inny , bo on otworzy wam bramy finansowego raju. Procedura latwa , przyjemna i dochodowa.“

 

Dlatego w Polsce tak trudno o porzadna chirurgie naczyniowa. Wiekszosc chirurgow  po kilku latach pracy dochodzi do tych samych wnioskow. Na cholere sie mordowac na nocnych dyzurach ,   przezywac  zgony na stole operacyjnym ,  zyc w ciaglym stresie skoro mozna latwo i przyjemnie . W Warszawie  ambulatoryjna operacja zylakow 4-7 tys. Zlotych  za noge. Oczywiscie platne gotowka przez pacjenta. Ostrzykiwanie zylakow 150-200 za zastrzyk . Procedura trwa 1 minute.

Czy mi sie to podoba …..uczucia mam mieszane.  Doszlo do paradoksu. Do Polski jezdze zarabiac pieniadze , w Niemczech zajmuje sie klasyczna chirurgia naczyniowa i odpoczywam nie narazajac  swojego sumienia na stres.

W Polsce zaden szpital , do ktorego sie zwrocilem nie zaprponowal mi pracy na takich warunkach jakie chcialem. I nie tylko chodzilo o finanse , ale o styl i organizacje pracy. 

Odnosnie zylakow mam podpisane dwa kontrakty. Jeden w Warszawie z osrodkiem wykonujacym zabiegi jedynie za gotowke , drugi  ze szpitalem , ktory jako nieliczny  wyrazil gotowosc podpisania umowy z NFZ etem. Wykonujac operacje w Warszawie mam na reke ok 2000 zl od zabiegu , w drugim szpitalu 300 . I jestem frajer. Bo od czterech miesiecy wykonuje zabiegi wylacznie zakontraktowane z NFZetem.  Kazdy moze zdecydowac sam czy czekac w kolejce do przyszlego roku , czy miec ekspress za  wyzej wspomniana stawke. I tak jest na calym swiecie. Podbnie z prywatnym gabinetem.

W ciagu 3-4 ech godzin w przychodni wole zbadac 10u pacjentow dokladnie , niz 30u tak sobie. Jesli ktos nie chce czekac przychodzi do mnie prywatnie.  I nie wiem czemu to wszystkich oburza.

Tutaj w Niemczech pytaja mnie dlaczego nie chce wracac na stale do Polski?

Odpowiedz jest prosta. Bo nie mam gdzie operowac tetnic szyjnych , aort , nie mam miejsca zeby zakladac  bypassy i stenty. Owszem jeden osrodek , gdzie moglbym to robic zaproponowal mi prace.  Zadzwonil do mnie dyrektor szpitala  , dobre warunki finansowe. Jest tylko jedno ale. Ordynatorem oddzialu jest czlowiek , ktory pare lat temu w czasie jednej z konferencji w Polsce gdy dowiedzial sie , ze chce kiedys wracac  z Niemiec powiedzial mi zaraz tak: „na moim oddziale miejsca niech pan nie szuka“. Z tego co wiem zdania nie zmienil. I na cholere mi nowe pieklo. Naprawde lepiej  sie „ nie orobic, a zarobic“.

 

poniedziałek, 13 czerwca 2011
Dmuchanie na zimne

Niedawno operowalem pacjenta- Na imie mial Adolfl. Urodzil sie 20.04.1943.

Co w tym dziwnego? 20.kwietnia to urodziny pana H.

A jesli juz przy niemieckich kompleksach jestesmy to wspomne o powszechnej tutaj instytucji  jaka jest urzedowy Beträuer. Tlumaczac na nasze –opiekun prawny.  Jakies 20% moich pacjentow jest ubezwlasnowolnionych . O wszystkim decyduja za nich beträuerzy. O kazdej pierdole trzeba ich informowac , a niemieckie spoleczenstwo jest bardzo wyczulone pod tym wzgledem. Skad sie to wzielo? To  dziedzictwo  doswiadczen  pewnego masowego mordu  czyli tzw akcji T4 z lat 1939-1944 ktora przebiegala pod haslem  "60,000 marek kosztuje utrzymanie osoby chorej psychicznie podczas całego jej życia. Towarzyszu! To są także Twoje pieniadze”.  Ponoc  kazdy z nas rodzi sie morderca wiec lepiej dmuchac na zimne.

piątek, 10 czerwca 2011
Narodowe Fundusze Zmarnowane

Na szczescie  wsrod chirurgow naczyniowych niewielu jest frajerow gotowych za 4y zl od pacjenta przyjmowac  w ramach umowy z NFZ etem.  Maly szantaz na prezesie  .  Obecnie zadnych masowek. Dziesiec osob , do dyspozycji ultrasonograf. Badanie USG w ramach wizyty, wiec automatycznie stawka za pacjenta wieksza. I tylko te zasrane , bezwartosciowe druczki , ktore trzeba wypelniac. Z NFZe tem, nie wygrasz.

Na szczescie ten NFZ etowski horror przezywam tylko raz w miesiacu. Tak dla przygody i pewengo doswiadczenia w obcowaniu z funduszem.  I wcale nie ruszaja mnie obrazeni pacjenci , ktorzy od czasu do czasu  mi nawtykaja i nazywaja mnie zdrajca i sprzedwczykiem na garnuszku niemieckich  parszywistow.

Reszte czasu poswiecam swojej wlasnej firmie , ktora niczym kordonem sanitarnym  odgrodzilem od wszystkiego co kojarzy sie z NFZ etem.  Narodowe Fundusze Zmarnowane.

czwartek, 09 czerwca 2011
Odmienne stany swiadomosci.

Odmienne stany swiadomosci. Jeden polski, drugi niemiecki.  Oba stany maja jedno spoiwo , owrzodziale i zaropiale  .

Polska rzeczywistosc  raz mnie bawi , a za chwile doprowadza do rozpaczy. 

Troche dla wyciszenia wyrzutow sumienia zdecydowalem sie  jeden dzien w miesiacu  poswiecic  na prace w ramach kontraktu z NFZ et em-w Polsce.  Prywatna przychodnia pod Krakowem.  Osiem lat jak po raz ostani przyjmowalem masowego polskiego pacjenta nieplacacego za wizyty. Osiem lat ….i na moim biurku wyladowala sterta takich samych jak wtedy kartotek. Kawalek papieru , na ktorym nie wiadomo co pisac.  Za malo miejsca na dokladne opisy , za duzo aby ograniczyc sie do samej diagnozy. Dyrektor pryzychodni przydzielil mi na szczescie gramotna pielegniarke, bo ja od razu powiedzialem , ze w obecnej polskiej biurokracji i papierologii medycznej jestem zielony. Czarny tlum przd drzwiami a ja przerabiam pieciominutowy kurs. Ze wizyty sa kontrolne lub  kompleksowe. Kontrole to takie kiedy pacjent wchodzi i wychodzi , kompleksowa gdy racze rzucic okiem na jego nogi , ale naczyniowiec , ktory byl tam przede mna  zwykle  ograniczal sie do wypisania recept . Gdy pierwszemu pacjentowi kazalem sciagnac spodnie , gdy zaczalem mu badac tetno  zauwazylem jedynie grymas na twarzy pielegniarki. Gdy to samo zrobilem z czwartym pacjentem , chrzaknela  i  niesmialo powiedziala……“panie doktorze tam stoi kilkadziesiat osob „.

Nie dalem rady . Pierwsza dziesiatka miala szczescie , pozostalych potraktowalem konformistycznie. Czesc po staremu czyli tylko wypisalem leki , czesc podeslalem sobie do prywatnego gabinetu i zaczalem reforme poradni. A jeszcze wspomne o  wesolych druczkach.  Po kazdej poradzie kompleksowej  wypelnia sie druczek .  Cholera wie co tam pisac. Wiec pisze zupelnie bezwartosciowe bzdury. Po pierwsze do dzis nie wiem jaka jest roznica miedzy wizyta kontrolna , a porada kompleksowa. Doszedlem do wniosku , ze   wykorzystujac moje doswiadczenie musze czesc pacjentow „ olac“ czyli ich nie badac i ograniczyc sie do zdawkowego

Jak sie pan czuje ?

-Dobrze

-Leki dzialaja

-Dzialaja

-Mam wypisac recepty

- Tak

Pa , buzka i nastepny

 Tych , ktorzy wchodza kulejac , albo cuchna niemilosiernie rozbieram , badam tetno i traktuje wg. Standrdow NFZ -„ kompleksowo“.  Rozbieram , badam tetno..wiecej nie jestem w stanie nic zrobic bo dotychczas nie  przyszlo nikomu do glowy by zaopatrzyc poradnie naczyniowa w cokolwiek. 

 

Musze przerwac , bo  wolaja mnie na blok…. Niemiecki blok.

piątek, 07 stycznia 2011
Melduje , ze zyje.

No dobra. Postanowilem  sie znow odezwac.  Wlasciwie co mialem napisac juz w ciagu ostatnich lat napisalem.  Czuje sie pewnie w swoim fachu, czego nie nalezy mylic  z pewnoscia siebie. Unikajcie lekarzy pewnych siebie.  Medycyna jest jak morze. Czlowiek stoi na plazy i widzi wode az po horyzont.  Szukajcie lekarzy takich co sa pewni tego co widza, a jednoczesnie maja swiadomosc , ze o tym co dalej,  pojecia nie maja.

Dzieki za zyczenia Dr Wycior.

Co z leitender Obearztem?

 

Uczucia mam mieszane.  Powiedzmy , ze sie kolegujemy. Rozumiemy sie, jestesmy wobec siebie szczerzy. On wie , ze ja ukierunkowuje sie na Polske i nie stanowie dla niego zadnego zagrozenia. Z  dyrekcja szpitala lacza go jakies uklady , o ktorych wie chyba tylko szef i on sam.  To co mnie drazni to tzw. Parcie na szklo.   Na wszystkich mozliwych tablicach i tabliczkach , wizytowkach i identyfikatorach nawypisywal sobie tytulow . Ze Dr, ze specjalista chirurgii ogolnej , naczyniowej po ukonczonych kursach zagranicznych . No litania na pol strony.  Porozwieszal sobie w gabinecie wszystkie mozliwe dyplomy w wielkich  ramach . Nie zaspokaja go wywieszka Ltd. Oberarzt . Ma byc  pelnym zdaniem  i pelna tytulatura . Na kazdym  dokumencie wychodzacym z oddzialu ma byc nadruk ze wszystkimi jego mniej i bardziej istotnymi  przystawkami .  Zorganizowal   dzien otwartych drzwi. Biedny szef zamiast sie wyspac przydreptal dio kliniki w sobote bo nie wypadalo odmowic. Mimo wszystko , choc wciaz uwazam , ze jak na leitender ma  za malo doswiadczenia  i pewnosci  manualnej  lacza nas dobre kolezenskie stosunki.  Z mojej strony grzechem byloby narzekac.Mam pelna wolnosc i swobode.  Do niczego sie mi nie wtrynia, liczy sie z moim zdaniem a reszta wisi mi jak kilo kitu.

Staram sie poukladac moje zycie. Lata temu ktos napisal w komentarzach , ze siedzenie poldupkami na dwoch stolkach konczy sie zylakami odbytu.  Tak sie mniej wiecej czuje.  Przez najblizszy rok bede eksperymentowal.  Pol miesiaca w Niemczech , pol w Polsce.  Podpisalem kolejny kontrakt  w jednym z krakowskich szpitali , nastepny z przychodnia w Nowym Saczu , szykuja sie kolejne . ktos pomysli , ze tez mam parcie na szklo i robie skok na kase.  To nie tak, choc cos w tym jest.  Jesli juz musze pracowac w Polsce to na moich warunkach z pelna niezaleznoscia i poza utartymi ukladowymi strukturami. Tylko ja i pacjent bez posrednikow , doradcow , podpowiadaczy i naciagaczy.  Tylko prywatne rozliczenie miedzy mna i pacjentem lub mna i szpitalem. Konkretna praca , konkretny pieniadz i do widzenia.Zaufanego doradce mam tylko jednego. Mojego szefa w .. Niemczech.

wtorek, 12 października 2010
A mialo byc normalnie.

 

Staram sie stopniowo poszerzac kontakty z polska medycyna. Jeden ze szpitali , slawnych polskich szpitali, osrodek kliniczny zaproponowal mi prace . Jeszcze nie ma , ale ma byc oddzial chirurgii naczyniowej z prawdziwego zdarzenia. Jest tylko jeden szkopul. Nie ma skompletowanej kadry .  Stawka na poczatek 3800 brutto . Oczywiscie 3800 zlotych . Czyli na reke jakies 2500 , z tego za wynajecie mieszkania pojdzie co najmniej  1000 . Ponoc sa jeszcze dodatki do pensji , poza tym  koniec pracy o 14- 15 ej  tzn. Ze bedzie czas by dorobic chalturzac popoludniami . No i to , ze pacjenci oczekuja na miejsce 12-13 miesiecy rowniez daje pewne mozliwosci finansowe.

 

A mialo byc tak normalnie.

sobota, 02 października 2010
Lepsze czasy.

Polepszylo sie nam ..Polakom. Plywajac po Morzu Srodziemnym , od wyspy do wyspy stwierdzilem jeden optymistyczny fakt. Co prawda w portach jachtowych wciaz dominuja banderki niemieckie , ale na drugim miejscu zdecydowanie jestesmy my .. Polacy. Stac nas na fajne wakacje . Za nami sa Anglicy , Francuzi , sporadycznie Holendrzy.  Reszta to prawdziwi Obierzyswiaty(?) –owie( ? ) –eci (?)Australijczycy i Amerykanie.

I jeszcze jedna uwaga . Swiat coraz mniejszy jest i nawet tam  prawie 2000 km stad  chirurgia nie dala o sobie zapomniec. W jednym z portow   poznalem grupe Polakow.  Pijemy razem wodke  i tak patrze na jednego z nich .. no zywcem moj szef z Uni Kliniki. Moze 20 lat mlodszy , ale reszta jak blizniak , Te same gesty , te same teksty , ta sama rubasznosc. Oczywiscie zczelismy sobie „ typowac“

- Ty wiez co , ja miiialem takiego szefa , no jakkk Ty

- Ty -a jak sie nazzzzzywal?

- Jaaan Twarddowski

- Tak tak , trzydziesci lat goooscia nie widzialem , taaki chirurg z dziada prrrradziada , no nie. Trzydziesci lat temmmu wyjechal do Norymbergi. Ty wiesz , tooo moj kuzyn. Masz moze do nieego telefon?

- Mam

- To daawaj.

I zadzwonilismy do Niego. Po trzydziestu latach kuzyn odnalazl kuzyna.

 

-         Czescc stttary, mowi Tomek …jaki Tomek ? twoj kuzyn baranie, Tomek Twardowski. Jest tu przy mnnnie twoj kumpel…

-         Pojeballo cie , powwiedz uczen , UCZEN , nie kumpeel !!

-         OOOdpieprz sie , pracowales na niego to jestes kumpel

 

I w ten desen dalej .

Na koniec dostalem pozdrowienia i zaproszenie na Uni.

Oczywiscie sa jeszcze Arabowie , ale doplywaja tylko na reje swoimi wielkimi Jachtami za 100 mln Euro , zrzucja kotwice , male motorowki  dowoza im zaopatrzenie , czasem panienki i zwykle w srodku nocy odplywaja  do nastepnego portu. Nie schodza na lad , nie zwiedzaja  , plywaja od portu do portu delektujac sie tym co maja , czerpiac satysfakcje , ze maja wiekszy jacht niz inni.

piątek, 10 września 2010
Taki mam widok co rano

bieszczady

 To zdjecie nie jest moje , ale taki mam widok z mojego okna ..ostatni kazdego ranka  , bo pada.

Sycylia
Jutro o tej porze bede lecial na Sycylie. Czeka juz na mnie jacht. Przez tydzien bedzie mi wszystko  walilo , a telefon satelitarny moge uzywac tylko ratunkowo.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 56
kod licznika odwiedzin